W dzisiejszym odcinku serii „Poznajcie…” przedstawię Wam Michała, który prowadzi swoją własną firmę projektową w Wielkiej Brytanii. Historia Michała jest o tyle interesująca, że od najmłodszych lat mierzy się z dyspraksją oraz dysleksją. Dziś Michał jest osobą pewną siebie, ale pamięta, jak trudne było życie z tymi schorzeniami. Przeczytajcie jego historię poniżej.
Chcesz zostać bohaterem lub bohaterką serii „Poznajcie…”?
Chcesz podzielić się swoją historią?
Masz ochotę opowiedzieć o swoich trudnościach z matematyką lub wręcz przeciwnie, o swoich wyjątkowych uzdolnieniach?
Koniecznie wyślij mi swoją historię na kontakt@prawdziwamatematyka.pl!
„Nie znoszę, gdy osoby, które nigdy nie doświadczyły tego, przez co przechodziłem, wypowiadają się na temat dyspraksji czy dysleksji,” mówi Michał, który wciąż odczuwa frustrację z powodu swojego długotrwałego zmagania się z tymi problemami. „Nie ma książek ani badań, które mogłyby naprawdę oddać to, jak to jest żyć z tymi trudnościami. Tylko ktoś, kto zmagał się z nimi przez całe życie, może w pełni zrozumieć tę mękę.”
Michał uważa, że jego trudności zaczęły się już we wczesnym dzieciństwie. Urodził się przedwcześnie, co mogło wpłynąć na rozwój jego zdolności motorycznych i poznawczych. „Zawsze byłem o krok za innymi. Moja rodzina starała się mnie wspierać, ale nie wiedzieli, jak mi pomóc. W szkole czułem się jak outsider – byłem niezdarny, zapominalski i wiecznie porównywany do innych dzieci. Wszyscy twierdzili, że to tylko kwestia czasu, że się rozwinę, ale niestety, tak się nie stało.”
Pomimo trudności Michał miał w sobie ogromną pasję do architektury, którą postanowił rozwijać. Mimo że szkoła była dla niego wyzwaniem, w końcu udało mu się ukończyć studia i rozpocząć karierę zawodową. „Kiedy wreszcie trafiłem do branży, poczułem, że to moja droga. Projektowanie przestrzeni było moją pasją, ale nigdy nie udało mi się w pełni wykorzystać swojego potencjału. Dysleksja sprawiała, że często miałem problemy z czytaniem planów, a dyspraksja utrudniała mi wykonywanie precyzyjnych zadań.”
Niedługo potem Michał otrzymał szansę pracy w Wielkiej Brytanii i wyjechał z kraju, gdzie związał się z Martą, swoją przyszłą żoną. Początkowo sytuacja Michała była trudna także w życiu osobistym. Marta, dostrzegała, jak bardzo problemy Michała wpływały na ich relację. „Zawsze byłem zapominalski, miałem problem z planowaniem, a moje trudności z koncentracją powodowały, że nie mogłem się w pełni zaangażować w nasz związek. Czułem, że zawodziłem ją na każdym kroku.”
W pewnym momencie Marta zaproponowała Michałowi, by poszukał specjalistycznej pomocy i spróbował leczenia kontrowersyjną metodą Dore. „Poczułem, że muszę dać temu szansę. Jeśli nie spróbuję, to nigdy nie będę wiedział, czy mogłem zrobić coś więcej.”
Po rozpoczęciu prywatnej terapii Michał szybko zauważył pozytywne zmiany. „W końcu ktoś powiedział mi, że mam ogromny potencjał, który był przez lata nieodkryty. Z czasem poprawiłem swoją pamięć, koncentrację i czytanie. Dziś mogę czytać bez problemu, nie czuję się zmęczony ani zdezorientowany. Potrafię pisać bez błędów ortograficznych i pisanie stało się dla mnie łatwiejsze.”
Zyskanie pewności siebie miało również ogromny wpływ na Michała w codziennym życiu. „Nagle mogłem biegać bez obaw, że przewrócę się na ulicy. Czuję się stabilnie na nogach, co wcześniej było dla mnie nieosiągalne. Moja pewność siebie wzrosła w niesamowitym tempie. Marta zauważyła, jak się zmieniłem i po pewnym czasie zaczęliśmy odbudowywać naszą relację. Dziś jesteśmy szczęśliwym małżeństwem i, co więcej, spodziewamy się dziecka.”
Dzięki terapii Michał nie tylko zyskał lepszą kontrolę nad swoją pracą, ale przede wszystkim odzyskał radość z życia. „Nie mówię, że wszystko się cudownie zmieniło, ale zyskałem narzędzia, które pozwalają mi żyć w pełni. I to jest najważniejsze – nie trzeba rezygnować z marzeń, nawet jeśli droga do ich realizacji jest trudna.”
#dyskalkulia #dyspraksja #dysleksja